Przepis na te faworki dostałam dawno, dawno temu od mojej Babci Emilki. I przyznam się, że nigdy nie korzystałam z innego przepisu. Tajemnicą udanych i kruchych faworków jest porządne wybicie ciasta wałkiem i jego cieniutkie rozwałkowanie.
FAWORKI
- 25 dag mąki
- 4 żółtka
- 2 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
- 1 łyżeczka cukru pudru
- szczypta soli
- 1 łyżka spirytusu
- cukier puder do posypania
- 2 kostki Planty do smażenia
Wszystkie składniki zagniatamy razem na elastyczne ciasto. Ciasto ma być zbliżone konsystencją do ciasta na makaron. Wyrabiać ciasto tak długo aż na powierzchni ciasta będą tworzyć się pęcherzyki powietrza. Zamiast mozolnego wyrabiania można ciasto po zagnieceniu mocno uderzać przez kilka minut wałkiem – do pojawienia się pęcherzyków.
Wyrobione ciasto bardzo cienko wałkujemy, tniemy na paski długości ok. 10 cm i szerokości 2-3 cm. W każdym pasku robimy (przez środek) 6 cm nacięcie i przez powstały otwór przewijamy jeden koniec paska. Im ciasto cieniej rozwałkowane tym bardziej kruche będą faworki.
Faworki smażymy w głębokim tłuszczu (najlepiej sprawdza się Planta) na złoty kolor. Po usmażeniu odsączamy na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym. Jeszcze ciepłe posypujemy cukrem pudrem.
ciasteczka31 sty 2008 06:51






























































































































luty 26th, 2011 at %I:%M %p
zrobiłam je :)
są naprawdę pycha…
na początku miałam co do planty może nie wątpliwości ale dylematy z nią związane gdyż była 2x droższa ale wyszło świetnie :D
luty 26th, 2011 at %I:%M %p
jeszcze tak fajnie je poskręcałam , że miały taki zachęcający kształt… aż się je chciało wszystkie zjeść!!!