Maść żywokostowo – wrotyczowa

Żywokost i wrotycz to zioła, które darzę szczególną sympatią. Żywokost lubię za jego siłę regeneracji i moc w smarowidłach. Wrotycz za mnogość zastosowań, skuteczność i piękny zapach. Wczoraj dość boleśnie nadwyrężyłam sobie mięsień barkowy (nie, nie podczas morderczych ćwiczeń :) ) i postanowiłam zrobić maść, która złagodzi ból i naprawi „zepsuty” mięsień.

Do sporządzenia maści użyłam maceratu z korzenia żywokostu na oleju lnianym, który przygotowałam sobie w sierpniu. Kawałki korzenia pozostawiłam w maceracie ponieważ korzystam także ze zmiksowanych korzeni. To, że pozostają zatopione w oleju sprawia, że można je łatwo zmiksować. Suszony korzeń jest bardzo twardy, rozdrabnianie suchego korzenia nie pójdzie tak łatwo.

Maść zawiera także macerat ze świeżego ziela wrotyczu na oleju kokosowym. Macerat wrotyczowy ma piękny żółtozielony kolor i mocny ziołowy zapach.


 

MAŚĆ ŻYWOKOSTOWO – WROTYCZOWA

 

  • macerat żywokostowy na oleju lnianym tłoczonym na zimno;
  • macerat wrotyczowy na oleju kokosowym (sporządzony na ciepło);
  • gęsi smalec (ze sprawdzonej, ekologicznej hodowli gęsi) – ułatwi migrację substancji czynnej;
  • alkohol cetylowy – nada maści kremowej struktury i ułatwi smarowność;
  • naturalny, pięknie żółty wosk pszczeli – nada maści odpowiedniej konsystencji;
  • olejek eteryczny golteriowy – uśmierza ból mięśni i stawów, działa rozgrzewająco w miejscu zastosowania, przynosi odprężenie, rozluźnia;
  • olejek eteryczny goździkowy – zadziała przeciwbólowo;
  • olejek eteryczny kamforowy – wykazuje działanie miejscowo znieczulające przy bólach mięśniowych oraz rozgrzewające;
  • witamina E – jest naturalnym konserwantem.
  •  

    Do przygotowania maści użyłam kawałków korzenia żywokostu i oleju lnianego, w którym macerował się żywokost. Kawałki korzenia i olej zmiksowałam w rozdrabniaczu i dobrze odcisnęłam przez gęstą gazę.

    W szklanym naczyniu (u mnie mały słoik) umieściłam macerat żywokostowy i macerat wrotyczowy. W drugim słoiku umieściłam smalec i alkohol cetylowy, w kąpieli wodnej podgrzałam smalec do chwili rozpuszczenia alkoholu cetylowego.

    W osobnym słoiczku, w kąpieli wodnej, rozpuściłam wosk pszczeli. W płaskim rondlu umieściłam jednocześnie oba słoiczki i w kąpieli wodnej podgrzałam tylko tyle by osiągnęły prawie identyczną temperaturę. Do słoiczka z maceratami dodałam olejki eteryczne i witaminę E. Wszystkie składniki połączyłam w szklanym naczyniu, naczynie to umieściłam w garnku z zimną wodą i miksowałam do chwili aż masa nabrała kremowej konsystencji.

    2 komentarze

    1. 18 lutego 2018 o 22:33

      Pomogło? Ja mam wiecznie obolałe barki, dwójka dzieci to nie przelewki :) A tak na poważnie, dawno u Ciebie nie byłam a tu taka zmiana, wiedza o ziołach to duże bogactwo Aniu. Pozdrawiam Z.

      • Ania
        20 lutego 2018 o 19:26

        Zioła mają dużą moc :). Nie mam jeszcze takiej wiedzy „ziołowej” jaką chciałbym mieć, ale wszystko przede mną :).

    Leave reply

    *

    Obrazek w treści komentarza (opcjonalnie)

    Back to Top